![]() |
| ::księga gości:: ::User Profile::
2008 styczeń 2007 marzec luty 2006 wrzesień marzec luty 2005 grudzień listopad październik wrzesień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień |
![]() |
Ajryś #5 : Out & about*
Na początek korekty i uzupełnienia.
Włochowi, który na Recognition Event'cie nazwał mnie Elastic Manem, chodziło o Fantastic Four. Wiem, bo dopiero co szło w miejscowej telewizji. Ha. O ile nazwę hrabstwa dzieli wiekowe miasteczko Donegal z zamkiem klanu O'Donnell, a największym jego miastem jest Letterkenny, o tyle funkcję centrali administracyjnej spełnia mniejsze Lifford. Przypomina się podział administracyjny Polski z czasów późnego socjalizmu... jakieś takie prostsze to było. __________________________________ Najbardziej chyba oryginalna z moich dotychczasowych wigilii. Dzień pracujący, ale tylko nieliczni nie wykorzystują w tym czasie swojego "Annual leave". Niewiele do roboty, chyba, że ktoś koniecznie chce coś zrobić przed po-świątecznym czwartkiem. Ostatecznie dział kontroli jakości został wypchnięty do domu wczesnym popołudniem. Od rana słońce i tylko strzępy lub kłębki przetaczające się po niebie a zapasy prowiantu na święta gotowe. Pół godziny później jestem już spory kawałek na wschód, zero chodnika przy dwupasmowej jezdni, ale lepszy żużel niż błoto. Po lewej słyszę coś, co zdziwiłoby mnie w każdym innym mieście, tylko nie w Letterkenny (gdzie w granicach miasta, po sąsiedzku z liceum, beczą na pastwistku owieczki). Parskanie i kopyta. Po chwili za ogrodzeniem mija mnie trójka koni w galopie, okutana w ciepłe nakrycia. Z prawej żurawie, ale ze stali - buduje się kolejny biurowiec. Jak zwykle, nie wyższy niż 3-4 piętra. Nikt nie buduje tu typowych punktowców kolących oczy stalą i szkłem. Z campusem mojej firmy, wyglądającym trochę jak zespół budynków fabrycznych, sąsiaduje centrala Medisize'a - całkowicie przeszklone, kilkunastometrowe odcinki ściany są przedzielone potężnymi, okrągłymi bastionami z nieregularnych kamieni - podobne kamienne mury są w okolicy ostatnim krzykiem architektonicznej mody od jakichś kilkuset, jeśli nie kilku tysięcy, lat. Na wschodnim wjeździe do centrum, jeszcze w polu, stoi nowy kościół, o aparycji bunkra i też podmurowany kamieniami. Jest znacznie popularniejszy od neogotyckiej katedry sterczącej z centrum. To chyba przez to, że ma duzy parking. A na dodatek katedra św. Eunana stoi na wzgórku i podejście jest po 30-stopniowej pochyłości. Tym niemniej bunkier przyciągnął mój wzrok na jakąś minutę, a katedrze zrobiłem amatorska sesję zdjęciową z trzech stron i na dodatek, ekhm, od środka (gdzie w pierwszym oknie po lewej powitał mnie witraż przedstawiający gościa ze skrzydłami, wagą i ognistym mieczem). Wielkie to i majestatyczne. Mieszkańcy, zapytani o wiek budowli, pełnym szacunku półgłosem mówią, że to już ponad wiek. Ano faktycznie, 106 lat. Przyznaję bez bicia, że po wizycie w krypcie św. Leonarda jakoś ciężko mi dzielić to poczucie wyjątkowej wiekowości. Zwłaszcza w hrabstwie, gdzie stoją jeszcze celtyckie dolmeny. Z trzeciej strony dwieście lat temu to była duża wieś, a jeszcze dwa wieki wstecz - rybackie sioło nieoznaczone na mapie. Wcześniej nie było nic, a dokładniej dalszy ciąg wód Lough Swilly. Oczywiście krótka historia miejscowości w najmniejszym stopniu nie przeszkadza autorom broszur dla turystów sypać określeniami typu "olden", "elder", a już zwłaszcza "ancient town's centre". No cóż. Nie istnieje coś takiego, jak zbyt niskie oczekiwania, gdy chodzi o reklamę. Z czasów istotnie dość dawnych (wiek XVII) ostał się Conwal Parish Church, cokolwiek przygnieciony stojącą po sąsiedzku przez ulicę katedrą, ale za to ładny i wyglądający na dwukrotnie starszy niż jest. Fakt, że kościół parafii Conwal stoi w Letterkenny, nikogo nie powinien dziwić, w końcu to Donegal. Między bunkrem a centrum znajduję wjazdy do dwóch miniosiedli, które gospodyni B&B polecała mi jako dobre miejsca na wynajem pokoju. Minimum 40 minut pieszo do pracy, w tym jakieś 30-40 metrów różnicy wysokości. W zamian sielanka, zieleń wszędzie wokół, ledwo domy widać. Nieco dalej ciekawe zestawienie. Po prawej ostro pnący się do góry trawnik, czy raczej gąszcz, w gąszczu mała niska chatynka z sypiącym się tynkiem, dokoła zardzewiały sprzęt rolniczy, ku drzwiom zmierza niepewnym krokiem dziadunio w typowym sweterku i czapce z daszkiem. Obróciwszy się na pięcie mam przed sobą porośniety wysokim a precyzyjnie przyciętym żywopłotem wjazd do eleganckiej rezydencji, z efektownie zdobioną "na staro" bramą i nowoczesnym pikaczem alarmowym. Jeszcze dziesiąt kroków i wpadam na bramę małego cmentarza. Na pierwszy rzut oka to już relikt - ogrodzenie porośnięte mchami, brama wyglądająca na starszą do katedry, okna kaplicy dawno zamurowane. Wewnątrz mieszanka. Część nagrobków zginęła, część się rozspyuje, część porasta porostami. Większość to grobowce rodzinne, często z napisami w rodzaju "In loving memory of McFerrins". To loving memory jest tak modne, że jeden z najnowszych nagrobków (1998, o dziwo), wykonany z lśniącego czarnego kamienia, ma kształt serduszka (takiego chamskiego, komercyjnego heartcika) na postumencie. Chyba jednak bardziej do mnie przemawiają te szare i omszałe. Jeden nagrobek jest zaiste oryginalny - w przejrzystej skrzynce pluszowy miś, dokoła miejsca na świeczki i kamienne książeczki (dosłownie) z mądrymi sentencjami o niedgadnionym losie człowieczym. Na jednym tylko nagrobku dominuje motyw krzyża, oczywiście celtyckiego ze stosownymi zawiasami i plecionkami. Widząc, że za chwilę od nadmiaru gothyckości poczernieje mi kurtka, robię dwa pożegnalne zdjęcia miejscowemu sierściuchowi i rudzam do centrum, coby pokazać mamusi, że w irlandzkich kościołach też stoją szopki. Gdy kończę sesję, zachodzące słońce wyłuskuje cienie wiatraków na wysokim grzbiecie gdzieś między Tullygay a Glenkeo. Przy wspinaczce powrotnej przez High Road i Sliabh Drommond już się zmierzcha, a od zachodu, nad wzgórkiem Glencaru sunie yellow submarine przemalowana na niebiesko. Z jednej strony instynkt samozachowawczy każe jak najszybciej wracać do kraju i nie liczyć tylko na siebie. Z drugiej... w samym Letterkenny takich spacerów mogę jeszcze ułożyć naście, a gdy wreszcie kupię rowerek, tras wartych objechania z licznymi przystankami będzie co najmniej dziesiąt. Nie mówiąc o tym, że w stolycy raczej nie mam co liczyć na to, że rankiem będę sobie z sypialni popatrywać na wschody słońca coraz to inaczej podświetlające dolinę i chmury, a wieczorem zastanawiać się, czy aby nie wystarczy mi już zdjęć widoku z góry na miasto z rojem świateł i światełek. Nie wspominam już o atrakcjach w rodzaju słabo osiągalnych w Polszcze współmieszkańców, jak choćby pracujący trzy biurka ode mnie i mieszkający w tym samym domu Teodor - Malaj nie znający ojczystego języka, chętnie dzielący się wrażeniami z Niemiec i Kanady, co chwila wpadający na pomysł jak spędzać swój wolny czas (ewidentnie ma go za dużo, ale też całkowicie się z nim zgadzam, że źle mówi Roberto, iż w Irlandii albo pijesz albo nie masz co robić) :D ____________________________ Będzie wesoło. Wszystko wskazuje na to, że nie tylko drugi żółtodziób w zespole (czy może raczej żółtodziobka), ale i stary wyjadacz, który miał nas, nowicjuszy, przeprowadzić przez aktualną serię zadań, nie wiedział, co tak właściwie sprawdzamy i jakiego rodzaju ryzyko mamy wyeliminować lub wykryć. Ekrymch... *) "Out & about" czyta się: ojtynebojt (z akcentem na oba "ojt"). Wskazane są ruchy szczęki mniej więcej takie, jak u przeżuwającej jałówki.a
|
![]() |
Lich Nick: Kiara Pradera Betka aKasiu Innuendo Haruś Celeron ;-P Akati Różniste Sterylizacja Tzw. wolność słowa d-oceniono mnie, puszę się niniejszym Error 666 @_@ uSTRONIE Rumburaka Chrześcijaństwo okiem świadka Jehowy. Wbrew pozorom całkiem ciekawe. Kyoala JestLirycznie Cudeńka sękju gołz to Alice and Kiara Pyszniutkie Jajeczko oszfak... Czyń zło ]:-> Tylko czarne glany! Ęfochmatyćny ałfabyt Szczególnie polecam literkę 'L' VideoGamesSuck Pikne! Hostessy Piórko AXE Suotkie ^_^; BasePenguin Katolickie Kręgle Blogi Ateista Podziwiam tego gościa, no po prostu podziwiam... Komercyjna, ehm, no, ta... RZUF (że zamknięty w skorupie niewygodnie siedział) Za co on się obraził Żona mnie opierniczyła Sel-Ma "Dawn to dusk" ;-] Smoczym Piórem Fiolkality show Hardcore. Rili - rili. Tensai ("geniusz"?) >:-> Młodociany poeta - filozof. Smakowite. Koty Kociasty blog =^_^= www.koty.nowiny.pl/ Kittens! W sieci o Urielu Percy MacKaye - 'Uriel' uriel.com hmm... Golden Dawn deviantArt ChristianAnswers Jewish Encyclopedia RPG 'In nomine' Muzyka Queen Words The Prickly Rose R.I.P. Dark Lyrics Dragon's Eye
|
|||
|
are courtesy of Wen-M http://wen-m.deviantart.com Anioły Wena-M Aniołeczne Tapety | |||||||